sobota, 17 września 2016

Dlaczego już nie używam EOS'a?

Hejka!

Witajcie na moim blogu! Bardzo się cieszę, że tu dotarliście. Założyłam tego bloga, żeby dzielić się z Wami recenzjami kosmetyków. Zarówno tych dobrych, jak i bubli. Recenzje będą całkowicie subiektywne, dzięki czemu dowiecie się co naprawdę sądzę o tych produktach. Nie chcę Was okłamywać, bo istnienie takiej strony mijałoby się z celem. Chciałabym żebyście w razie wątpliwości mogli wejść na tego bloga i zobaczyć, czy uważam, że dane kosmetyki są warte zakupu.

Zapraszam Was również do obserwowania mojego bloga, za każdą obserwację bardzo dziękuję! Posty będą pojawiać się co 5 dni. W razie pytań na pasku po prawej stronie znajdziecie maila na którego możecie pisać bądź zrobić to po prostu w komentarzu. :)

 Na pierwszy ogień pójdzie balsam EOS. I nie, nie zamierzam go zachwalać tak, jak większość jego użytkowników. Opowiem Wam dzisiaj o tym, dlaczego już go nie używam. 

Z balsamem ochronnym do ust EOS po raz pierwszy miałam styczność 10 miesięcy temu. Wow! Jak ten czas szybko zleciał! Wracając, od dawna bardzo marzył mi się ten balsam. Pamiętam, jak koleżanka w szkole pokazała mi go po raz pierwszy, wtedy nie znałam jeszcze jego fenomenu. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam go widzieć wszędzie, każda youtuberka go miała, na blogach, na instagramie, jednym słowem- wszędzie. Właśnie wtedy zapragnęłam go mieć. Jednak była jedna rzecz, o którą się martwiłam. Mianowicie, jestem alergikiem a od koleżanki usłyszałam że dostała uczulenie na EOS. Jednak ja głęboko wierzyłam, że nic mi nie będzie. Dopóki nie nałożyłam go pierwszy raz na usta. Na początku nic się nie działo, wydawało mi się, że moje usta faktycznie są nawilżone, miękkie.
Po jakimś czasie usta zaczęły mnie piec i były lekko zaczerwienione. Miałam nadzieję, że to nie od EOS'a. Kilka dni później spróbowałam ponownie, znowu to samo. Nie traciłam nadziei i podchodziłam do niego jeszcze kilka razy, niestety za każdym razem usta piekły i przybierały jasno-czerwony kolor. Wtedy zdałam sobie sprawę, że ten balsam nie jest dla mnie.
Bardzo żałuję, że moja historia z nim skończyła się w ten sposób, ale cóż.. nie każdemu wszystko pasuje.



Jak widzicie jego zużycie jest minimalne, wręcz powiedziałabym, że niemal go nie ma.
Mimo że nie używałam go długo powiem Wam, co przez te kilka razy zauważyłam. Napewno na pierwszy plan wysuwa się zapach, jest dość intensywny, jeśli mam być szczera to mnie się średnio podoba, ale jestem bardzo wymagająca jeśli o to chodzi, więc nie sugerujcie się mną do końca. Nie da się też ukryć formy tego balsamu, która jest bardzo oryginalna i bardzo mi się podoba! No i jego wydajność... Użyłam go dobre kilka może nawet kilkanaście razy a zużycia nie widzę prawie żadnego. Nie używałam go długo, ale jestem pewna, że starczy na długo. O jego działaniu a raczej jego braku pisałam wyżej, więc na ma sensu pisać tego po raz kolejny. No i oczywiście cena, która pozostawia wiele do życzenia. 

A Wy używacie/używaliście EOS'a? Jak się Wam sprawdził?

Podsumowując, nie przekreślam tego produktu całkowicie, może jeszcze kiedyś spróbuję. A już napewno nie podważam tego, że nie działa. To, że nie sprawdził się u mnie, nie znaczy,  że i Wam się nie spisze. Mimo wszystko, jeśli jesteście alergikami to radziłabym Wam zastanowić się dwa razy przed zakupem, bo kosztuje niemało a jestem chodzącym przykładem, że można dostać na niego uczulenie. 

Jeszcze raz zapraszam do komentowania i obserwowania. Do zobaczenia w czwartek!



22 komentarze:

  1. Nie miałam ale dużo osób faktycznie go zachwala, szkoda że uczulil ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że zdarza się, że tylko niektóre kolory uczulają, może kiedyś zainwestuje w inny smak:)

      Usuń
  2. Nie używałam jeszcze eosa ;) używałam balsamu Balmi, który bardzo dobrze się u mnie sprawdzał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że są tańsze odpowiedniki, które również działają dobrze!

      Usuń
  3. U mnie eos jest i był już od dawna, ale szczerze mówiąc średnio rozumiem jego fenomen. Mam jedno opakowanie już od prawie roku, więcej go nie kupię, nie uczula mnie co prawda, ale jakiegoś rewelacyjnego działania też nie widzę niestety - zwykła maź do ust, już wazelina zwykła działa bardziej nawilżająco ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wazelinę chcę kupić od jakiegoś czasu, ale ciągle nie mogę się zebrać:(

      Usuń
  4. Nie używałam Eosa i prawdę mówiąc wcale mnie do niego nie ciągnie. Nie podoba mi się jego forma.
    Dołączam do obserwatorów i czekam na kolejny post.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Post już w czwartek:)

      Usuń
  5. mnie nie korci eos. wolę pomadki z Isany od lat ich używam są jedyne najlepsze:) obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że są tańsze dobre odpowiedniki!

      Usuń
  6. Wiele osób się nim zachwyca ale jest też wiele którym tak jak tobie nie przypadł do gustu . Na początku gdy był na niego taki wielki szał też chciałam go mieć ale teraz mi juz przeszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z tego co widzę po komentarzach osób, które mogły go używać, nie straciłaś zbyt wiele

      Usuń
  7. Mnie ten balsam nie uczulił, ale nie nawilża tak dobrze, żebym zdecydowałam się na niego jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że za taką cenę nie dostajemy czegoś co nawilża lepiej:(

      Usuń
  8. Mam EOS'a miętowego. Jest całkiem przyjemny, ale też nie widzę spektakularnego działania. Jest wiele lepszych produktów do ust w niższej cenie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tego nie miałam i jakos mnie nie ciagnie, jest to dla mnie przereklamowane i jednak za drogie ;) Wole kupic jakis sprawdzony i tańszy balsam :)
    Co powiesz na wzajemną obserwacje?

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każda obserwacje i propozycje wejśc w linki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, cena zdecydowanie za wysoka...

      Usuń
  10. Mnie w ogóle nie kusi, aby kupić EOSa, duże to jajo i myślę, że poza kontu ust to na bank bym wyjechała :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jest bezbarwny, więc jakbyś wyjechała to i tak nikt by nie zauważył! :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz!

Zostaw komenatrz a wpadnę do Ciebie! Zaobserwuj a również się tym odwdzięczę!